poniedziałek, 21 kwietnia 2014

# 5

20 kwietnia 2014
Wielkanocne harce w lesie

     Czyli to, co robią harcerze, gdy w niedzielny świąteczny poranek nie mają co robić w domu :)

     Wyjazd jak zwykle zaliczyliśmy do udanych. Wyrobiliśmy prawie 5m gałęziówki i do tego zjedliśmy we wspólnym gronie niedzielne rodzinne śniadanko :) Pierwszy raz jednak na tego typu wyjeździe znalazł się mój aparat i jak widać - wcale źle na tym nie wyszliśmy. Parę zdjęć cyknęliśmy i mamy pamiątkę po tym wyjeździe :) Zaczynam się zastanawiać, czy na każdy wypad nie brać z sobą swojego złoma :)
     Tym czasem zapraszam do zdjęć :)

Pan Drewniany w akcji :)

Ten to kurde rzuca jak leci o.O""" Kiedyś będę tak samo! :D

Prawie jak na budowie :D Jeden robi reszta swoi :D

I wow, klocek taki lekki, wow. Młody myśli, że uda mu się podnieść :D Powinnam mu jeszcze dupę przetrzepać za to, że bierze się za podnoszenie z pleców, a nie z kolan...



Powoli zaczyna się formować formować sztapel :)

Tak tak... czasami i z takimi się bawimy... 

Kiślak supermen :) 
Oczywiście bez wlezienia na mietka to nie ma zabawy...

Emi i jej przymiarka w mietku do snu :) 

 Wcześniej sosna, teraz olsza z bukiem idą na sztapel :)

Tak tak i nie ma to jak kolorowe paznokcie do moracza :) Ja fioletowe, Emi różowe :)

No i leci przyszły opał :)


Pozdrawiam
Panna Drewniana

sobota, 19 kwietnia 2014

Wibo Candy Shop efekt piasku

     Nie bijcie mnie, że ostatnio większość moich postów jest pod lakier, jednak przeglądam Wasze blogi i kosmetyczne i włosowe i spowodowało to zakup paru fajnych lakierów i małej zabawki zwanej sondą, co sprawiło że bawię się jak dziecko w piaskownicy :) Nic na swoją małą radość z paznokci nie poradzę ^^

     Ten lakier kupiłam już szmat czasu temu i użyłam go jedynie na paznokciach u stóp. I tak do dzisiaj się trzyma i jestem z niego bardzo zadowolona :) Jednak dopiero wczoraj przełamałam się i użyłam go na dłoniach. Efekt? Sami zobaczcie :)








Całe mani powstało dzięki tym trzem lakierom (od lewej):
 
- Essence nail art special effect! topper 101 dalmations;
- Wibo Candy Shop efekt piasku nr. 4;
- Catrice Cosmetics Ultimate NailLaquer limited edition C05 Doris' Darling;
oraz sondzie do paznokci zakupionej w Rossmanie :)


Pozdrawiam
Zmora

środa, 9 kwietnia 2014

Granatowe mani

 
     Miałam zamiar rano wstawić te zdjęcia. Tzn. koło 12 w południe :D Jednak zauważyłam, która jest godzina, a ja biedna, bezrobotna osóbka, która ledwo co posiada czas na prywatne przyjemności, pognałam hen ponownie do naszych kochanych polskich urzędów, do pań na stołkach, które w 60% nie miałyby pracy, gdyby nie to, że co pięć minut trzeba do nich biegać z zapytaniem o każdą pierdołę, by samemu się nie udupić w tym dziwnym kraju.
     No cóż. Mani robiony z wieczora. Dzisiaj z rana poprawiony drugą warstwą lakieru i... rób tu zdjęcia, jak aparat mówi Ci nie, a pogoda, że i tak jak zrobisz, to będą ciemne jak klata szatana pod koszulką. No cóż :) W ten sposób chwilę się pobawiłam i rano wykonałam parę ujęć, które stwierdziłam, że można wyciągnąć do ludzi :) Po drodze zorientowałam się, jak bardzo mam ubrudzone lusterko, a te kropki rozmazane, to obiektyw, ale to już się wytnie :)

środa, 26 marca 2014

Zebra nie będąca zebrą :)

     Przez ostatnich kilka dni, jak kręcę się po Waszych blogach, doszłam do dość mocno frustrującego wniosku.
     Jednak nie o nim chciałam dzisiaj pisać. W sumie w ogóle nie chcę pisać. Po prostu wczoraj nudziło mi się i siedząc przed kompem, zaczęłam się bawić dawno temu zakupionymi lakierami do zdobienia paznokci. I jakoś tak powstała o taka zebra która nie bardzo wygląda jak zebra. Parę zdjęć :)


 Właśnie zaczęło mi się kręcić po głowie.
Może być.

czwartek, 30 stycznia 2014

Erick-Emmanuel Schmitt - Oskar i pani Róża

     Wszyscy mi wypominają, że uważam Małego Księcia za kiepską lekturę. Nawet mój Pan Drewniany próbował mnie przekonać do niego, jednak do dzisiaj to mu się nie udało. Mam na jego temat (Księcia, nie Pana Drewnianego! :P) swoją prywatną opinię, która jest dość niepochlebna. Myślałam, że bardziej krytyczna wobec niej być nie mogę, dopóki nie przeczytałam Oskara. I w tym momencie Mały Książę jest dla mnie maluczkim ludzikiem, który miota się, płacze za wszystkim i chodzi po naszej planecie jak ostatnia oferma, nie wiedząca, co tak naprawdę chce od życia.
     Takie jest moje zdanie i nic tego nie zmieni. Pan Drewniany mnie nie przekonał, nauczycielki w szkole nie przekonały, przyjaciółka nie przekonała, matula nie przekonała, znajomi nie przekonali, to już nic nie jest w stanie ruszyć mojego zdania. Hough!

    Pierwszy raz Oskara przeczytałam, gdy byłam w pierwszej klasie gimnazjum. Podrzuciła mi tę lekturę bibliotekarka, która do dzisiaj mnie rozpoznaje i nazywa "swoim Winnetou" (kocham cykl książek o sławnym indiańskim wodzu Winnetou i jego bracie Old Shatterhand :) ). Lektura nie zajęła mi więcej, jak dwie godziny i z każdym późniejszym czytaniem szła mi coraz wolniej, szukając maluczkich detali tekstu, które nadają książce smaku i wyważenia.

    Jest to historia chłopca o imieniu Oskar. Oskar ma dziesięć lat i "podpalił psa, kota, mieszkanie (zdaje się nawet, że upiekł złote rybki)". I pisze listy do Boga, w którego nie wierzy. Jednak Ciocia Róża, słynna zapaśniczka (na pewno, ją, Boże kojarzysz, jesteście starymi kumplami! A jak nie... to idź na emeryturę), wierzy w niego, to czemu i chłopiec miałby nie uwierzyć? I rozpoczyna się nowe życie dla Oskara chorego na białaczkę. Gniewa się na rodziców, poznaje miłość swojego życia, odkrywa z każdym dniem swojego życia coraz to nowsze tajemnice Boga. Pani Róża cały czas mu towarzyszy i osładza szpitalne perypetie swoimi historiami i radami...
     Książka naprawdę cudowna. Za każdym razem jak czytam ostatni list, porusza mnie on bardzo mocno. Oskar uczy nas wielu rzeczy, pokazuje, że nigdy na nic nie jest za późno. Zawsze trzeba żyć swoim życiem, jeśli nie tak, jakby się chciało, to tak, jak tylko można. Ukazuje nam świat z nowej perspektywy człowieka świadomego swojego losu i jednocześnie pogodzonego z nim bez jakiejkolwiek skazy zgorzknienia czy żalu. Z każdej chwili swojego życia czerpie tak wiele, jak tylko się daje.

     Nie ma oceny, która nadawałaby się, żeby zaszczycić sobą tę książkę. 6+ to zdecydowanie za mało jak dla mnie.

Pozdrawiam
Panna Drewniana

piątek, 24 stycznia 2014

Vina Jackson - Osiemdziesiąt dni...

     Ostatnio wzięło mnie na erotyki. Cały czas jestem na etapie szukania tego dobrego, który mogłabym polecić z czystym sumieniem. I po dość obszernej lekturze książek tego nurtu, znalazłam wreszcie taką, która jest na tyle dobra, że zasłużyła na miejsce w mojej skromnej biblioteczce :)
 

     Książka pisana w anonimowym duecie pisarzy pod wymyślonym pseudonimem - Vina Jackson. Postanowili pokazać świat swoich bohaterów, bardzo subtelnie łącząc postacie we wspólne wątki. Dobre monologi postaci, dobre dialogi, bardzo dobre opisy sytuacji.

    Historia dwojga ludzi z zupełnie różnych sfer. On, profesor uniwersytetu, ona, skrzypaczka. Gdyby nie metro, nigdy by się nie spotkali. Zauroczony jej grą Vivaldiego, nie może o niej zapomnieć. Szuka, jednak nie natrafia na żaden ślad. Gdy w metrze dochodzi do bójki między dwoma grupami kibiców, jej skrzypce zostają zniszczone. Zdarzenie zostaje opisane w codziennej gazecie, mimochodem wspomniano o Summer i losie jej instrumentu. Dominik odnajduje jej imię i nazwisko w artykule i nawiązuje kontakt z dziewczyną. Pisząc do niej wiadomość na portalu społecznościowym, przedstawia jej swoją ofertę. 
"Chciałbym ofiarować Ci nowe skrzypce. 
Czy zechcesz przyjąć wyzwanie i przyjąć moje warunki?"
     Już od samego początku snuje scenariusze i wraz z biegiem znajomości, zaczyna wdrążać je w życie. Wplątuje ją w zupełnie nowy, erotyczny świat, w którym stawia swoje pierwsze kroki. Wiedziona ciekawością sięga po coraz więcej, czasami niekoniecznie jej kroki zmierzają ku dobrym opcjom. 

    Mogłoby się zdawać, że jest to erotyk jak każdy inny. Jednak tutaj bohaterowie, jak i postacie główne mają swoją głębie. Nie są kolejną erotyczną parą, która wokół siebie krąży jak słońce i ziemia. Obydwoje mają swoje pasje, życie, cele, pragnienia. Starają się połączyć dwa światy,co raz im wychodzi, innym razem już nie. W późniejszych tomach poznajemy inne, równie interesujące postacie, przedstawione w tak niesamowity sposób, co tworzy nam wyobrażenie dwóch światów - naszego i... tych osób.
    Wszystkie sześć tomów zostało przeze mnie niemalże połkniętych. Jest to pierwszy erotyk, który naprawdę przypadł mi do gustu i postanowiłam zakupić. Po nim przeczytałam jeszcze kilka, jednak żaden nie przypadł mi do oka tak, jak to cudo spod pióra dwojga ludzi :)

     Bardzo serdecznie polecam lekturę tego duetu :)


Pozdrawiam
Panna Drewniana

piątek, 25 października 2013

4. Raine Miller - Oblicza Blackstone'a: Naga

     Córka marnotrawna powróciła. Na szczęście nie z hukiem i pustymi rękoma :) Tłumaczyć się nie będę, czemu tak długo mnie nie było - zrobiłam to już na Anaphorze. Jeśli kogo to interesuje, to zapraszam tam po informacje. 
     A zainteresowanych zapraszam do recenzji "Nagiej" pani Raine Miller. 

     Chyba każdy z nas czytał sagę "Pięćdziesięciu twarzy Greya"? A jak nie czytał, to słyszał dość sporo opinii. 
     W każdym razie...

     Literatura erotyczna. Czytamy historię dwojga ludzi, których los został w zwyczajny sposób połączony z sobą. On jest prezesem firmy ochraniającej na zlecenie sławnych ludzi. Ona jest zwykłą Amerykanką studiującą w Londynie, pragnącą zapomnieć o swojej przeszłości. 
     W Ameryce rozpoczęły się kolejne wybory na prezydenta USA, przez co ojciec Brynee - bohaterki głównej - postanowił zapewnić jej ochronę, o niczym jej nie informując. Jednak nie przewidział tego, że mężczyzna starszy od niej o 8 lat zakocha się w jego córce.
    Dość neutralnego tonu. Nie mam wygórowanych oczekiwań co do książek pisanych "współcześnie", jednak w ciągu dalszym wymagania jakieś stawiam. I w pewnym momencie zastanawiałam się, czy ludzie - a raczej kobiety, bo dotychczas literaturę erotyczną tylko w ich wykonaniu czytałam - zdają sobie sprawę z tego, w jaki sposób czyta się ich książki, gdy co kilka stron znów widzimy opis tego, jak on jej pożąda i co chciałby z nią zrobić. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby to było porządnie napisane. Jednak czytając Nagą, odnosiłam wrażenie, że pisała to nastolatka, która nie bardzo miała pomysł na książkę i nie ma pojęcia, co to jest "kreowanie postaci głównych". Zarówno Brynee jak i Ethan są jak dla mnie bardzo płytkimi postaciami, które non stop myślą tylko o swoim pociągu seksualnym do drugiej osoby, oraz o tym, jak bardzo ta druga strona ich znienawidzi, bo powiedzą prawdę o swojej przeszłości. Czas i miejsce akcji również nie są porywające, co dla mnie składa się w całości na dość kiepską książkę...

"- Dlaczego tak na mnie patrzysz? - zapytałam w końcu.
- Chyba wiesz. - W jego głosie pojawiła się twarda nuta.
- Jednak wolałabym, żebyś mi powiedział, bo chyba jednak nie wiem.
- Brynne, patrzę na ciebie, bo nie mogę oderwać od ciebie wzroku. Chcę być w tobie. Chcę cię pieprzyć, i to tak bardzo, że z trudem panuję w tej chwili nad samochodem. Chcę się w tobie spuścić, raz za razem. Chcę poczuć na penisie twoją cudowną cipkę, chce słyszeć, jak wykrzykujesz moje imię, bo doprowadziłem cię do orgazmu. Chcę mieć cię przy sobie przez cała noc, do cholery, żeby cię pieprzyć tak długo, aż zapomnisz o całym bożym świecie, aż będę tylko ja."

    ... i wiele tego typu dialogów i myśli. I o zgrozo pomyśleć, że autorka pisze już trzecią część, a mój mózg przetrwał obydwie. Obydwie książki przypominają mi pisane w latach 1995 - 2000 Harlequiny, których kilka przeczytałam. I szczerze mówiąc - jak dla mnie niczym się nie różnią.
    I pomyśleć, że książki mają rozwijać wyobraźnię, nauczyć jakiegoś morału, opowiedzieć o czymś ciekawym.

    Chyba nie muszę pisać dosadnie, co myślę o tej książce i jak bardzo jej nie polecam?


Pozdrawiam
Panna Drewniana

wtorek, 3 września 2013

Liebster Award Panny Drewnianej :)

    Łaaa! Moja pierwsza nominacja do LA :D 
    Wreszcie się doczekałam, już myślałam, że w życiu nie doczekam się tego :D Dziękuję Ci ślicznie Dobra Kobieto i odpowiadam na Twoje pytania :)

1. Słuchasz jeszcze muzyki z płyt winylowych?
Niestety nie. Jednak zamierzam kupić sobie gramofon i wówczas z pewnością będę :)

2. Piszesz listy/wysyłasz pocztówki?
Również nie. Jednak powoli przymierzam się, by zacząć się bawić w PosstCrosing :)

3. Lubisz polskie żarełko?
Lubię każde żarełko :) Jednak zdecydowanie wolę zagraniczne - makarony, ryże, dziwne ostro-kwaśne smaki :) Mniam :)

4. Jaka pogoda jest Twoją ulubioną?
Nie mam ulubionej pogody. Odkąd stałam się wrażliwa na ciśnienie, moim jedynym wymogiem jest ustabilizowany barometr :) Wówczas jestem szczęśliwa.

 5. Jaka jest Twoja wymarzona praca?
Nie mam owakiej. Jestem otwarta na to, co przyniesie mi los i moje pragnienia :) 

6. Jakie blogi najbardziej lubisz przeglądać?
Nie mam konkretnych preferencji. Często kręcę się po blogach i czytam i dodaję do blogrolla. Najważniejsze, by blog miał w sobie to "coś", co sprawi, że będę chciała tam zaglądać często i częściej.

7. Czego nigdy w życiu byś nie zrobił/a, nawet za największe pieniądze?
Nie zdradziłabym Pana Drewnianego. Nigdy. Prędzej piekło zamarznie.

8. Czego aktualnie nie możesz się doczekać?
Sylwestra. Jak się uda, to wówczas będziemy razem non-stop przed 2-3 dni :) I odpoczniemy wspólnie ze znajomymi bez żadnej dzikiej ganianiny i innych stresujących zdarzeń.

9. Posiadasz jakieś uzależnienia?
Jeśli włosomaniactwo można uznać za uzależnienie, to tak. Poza tym jestem uzależniona od czytania. I uzależniona od robienia czegokolwiek w pracy. Nienawidzę przerwy, bo po niej ciężko mi się wraca do rytmu. No i trudno mi usiedzieć w miejscu, jak cały czas mnie nosi, by coś robić.
I od muzyki! O Jasności! Dnia nie przeżyję, jak nie mam z sobą słuchawek od telefonu...
W pracy jestem uzależniona od kawy. W domu jej w ogóle nie piję. 

10. Wolisz spać ile wlezie czy wstawać o świcie?
Nie śpię "ile wlezie". Jestem sową, czyli kładę się o 4-5 rano spać, a wstaję o 12-13. Czyli jak widać, naukowe 8h jest odespane. Teraz przez pracę śpię po 5-6h - idę spać o północy, pierwszej, a wstaję o szóstej. 

11. Na czym spędzasz najwięcej wolnego czasu?
W chwili obecnej na czytaniu. Nie chce mi się nigdzie wychodzić, a książki bardzo dobrze rozładowują napięcie po minionym dniu :) Drugie miejsce zajmuje spanie :D a trzecie Pan Drewniany. Wolałabym, żeby było na opak, ale dobrze, że w ogóle jest...


I nadeszła chwila na zadanie swoich 11 pytań i nominację kolejnych 11osób do zabawy :) Zatem zaczynamy :)

Pytania:
1. W jaki sposób zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
2. Bez jakiej rzeczy nie mogłabyś się obyć w ciągu dnia?
3. Jakie hobby na chwilę obecną zajmuje Twoją głowę?
4. Jaką książkę w tej chwili czytasz bądź jaką ostatnią książkę ostatnio czytałeś?
5. Jaką książkę chciałbyś/ałabyś mi zaproponować do przeczytania? Czemu tę?
6. Jesteś porannym ptaszkiem czy nocną sową?
7. Opowiedz mi jedno ze swoich przeżyć, które szczególnie utkwiło Ci w pamięci :)
8. Twój ulubiony dzień tygodnia?
9. Jakie trzy cechy (fizyczne i/bądź psychiczne) skreślają nowo poznaną osobę jako Twojego partnera?
10. Jakie trzy cechy skreślają nowo poznaną osobę jako Twojego przyjaciela?
11.  Kawa, herbata, kakao czy czekolada? :)

Nominuję:
1#AlinaNeumann, 2#Drewniano mi, 3#Mruczanki, 4#Derva, 5#Kobiece Spojrzenie, 6#Skrzypaczkę, 7#Ariadnę, 8#Mruczanki, 9#Włosy koloru blond, 10#Aloveliness i 11#Szalonego Naleśnika :D
Z niecierpliwością czekam na Wasze odpowiedzi :)

Pozdrawiam :)
Panna Drewniana

3. Tammara Webber - Tak blisko...

"Miłość nie jest brakiem logiki
Jest logiką sprawdzoną i udowodnioną
Podgrzaną i wygiętą tak, by wpasowała się
W kontury serca"
    To właśnie ma wytatuowane na boku tajemniczy nieznajomy, który jak rycerz na białym koniu pojawia się w zdruzgotanym życiu Jacqueline. 

    Historia jak każda inna - porzucona dziewczyna, tajemniczy nieznajomy. Okazuje się, że chodzą na te same zajęcia, ona do tej pory nie miała o tym pojęcia. I możecie sobie dalej dopisać i sądzę, że się niewiele pomylicie...
    Jednak książka napisana przez panią Webber posiada w sobie coś, co nie dało mi się oderwać ani na chwilę od akcji powieści. Może spowodowane jest to tym, że wbrew swoim marudzeniom, lubię taką tematykę i klimaty, a dużym plusem jest to, że historia nie dzieje się w świecie licealistek czy gimnazjalistek - tak. Zmierzch... -, tylko w starszym środowisku - studentów. Każda z nas na pewno kiedyś została zraniona przez kogoś, kto był dla nas ważny i doskonale możemy się wczuć w rolę Jackie - pardone! Jacqueline -, która ponownie buduje swój świat wśród osób, które do tak niedawna były jej dobrymi znajomymi. Okazuje się, że jest zwyczajną szarą myszką, skromną, nieprzebojową, niepewną siebie, wręcz że zagubioną wśród tłumu rówieśników. Najchętniej by zamknęła się w swoim pokoju i odcięła od świata, zadając sobie pytanie "Co ja tu robię? Co ja tu do diaska robię?!"
    W totalny dół nie daje jej popaść najlepsza przyjaciółka - Erin - i to właśnie przez nią zaczyna się dziwna gra w kotka i myszkę z nieznajomym, który ma na imię Lucas...

    Jeśli nie jesteście przekonani moją relacją - zapraszam do AlinaNeumann, dzięki której przeczytałam tę książkę :)


    Osobiście bardzo polecam - miła, przyjemna, fajnie odrywa na kilka chwil od otoczenia :) Jak uda mi się ją dorwać w Empiku, to z pewnością ją kupię.

Pozdrawiam
Panna Drewniana

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Jestem cały...

 Jestem cały, doskonały, silny, potężny, kochający, harmonijny, szczęśliwy. 

    Codziennie budząc się rano mój wzrok pada na ten napis. Napis wzięty z książki, która powoli otwiera mi oczy, dzięki której moje życie powoli zaczyna być takie, jak chcę, żeby było. Wszystko, puzzel do puzzla układa się niczym wielki, przepiękny pejzaż, pocięty kiedyś w tysiące kawałków. Bo przede wszystkim trzeba uwierzyć. Później wszystko przyjdzie samo.

piątek, 16 sierpnia 2013

Straganowe zakupy podczas festiwalu Wiatrak :)

    Wstrętna rodzina! Wstrętna, wstrętna, wstrętna! Obrzydliwie złośliwa! No bo co? Miałam ja wczoraj kilka groszy w portfelu z sobą i cieszę się, że miałam tyle, ile miałam, bo tak to jeszcze więcej bym przepuściła po tych straganach. A dokładniej po straganach z przyprawami. Stwierdzam, że to świetna reklama dla wielu firm, takie trzy dni pełnego zapierdolu na markę firmy. Ale opłaca się. Osobiście z chęcią kuknę do nich na stronę i zapewne nie raz zrealizuję u nich mniejsze bądź większe zamówienie.

    Na targach w sumie zakupiłam dziewięć woreczków. Dziewięć woreczków z przyprawami, owocami i innymi pierdołami, które można wykorzystać w kuchni. Część z nich wyląduje w kuchni. Część z nich jako płukanki do włosów :) A jeszcze inne, jak jagody Goji wylądują u mnie w żołądku jako zdrowa przekąska po pracy.
    No ale nie przedłużając dalej... Oto moje zakupy!
    Nie będę opisywać co do czego, kliknijcie sobie w zdjęcie i jest na opakowaniu bardzo krótki opis, co do czego można wykorzystać.

Chilli nitki - 3zł.  || Cynamon laski - 3zł
 

niedziela, 11 sierpnia 2013

Drewniany kubeczek i igła do włosów :)

   Przez ostatnich kilka chwil nie miałam czasu aby przysiąść do laptopa i napisać coś sesownego - znalazłam zatrudnienie i powoli życie zaczyna być zwyczajnym życiem ; ) Na szczęście niektóre przedmioty nie pozwalają mi zapomnieć o tym, że mój Niezwyczajny Pan Drewniany siedzi gdzieś tam u siebie na stolarni i tworzy swoje kolejne drewniane zabawki :) I dzisiaj chciałam się pochwalić dwoma owakimi, które on spłodził dla mnie :)

    Wpierw chciałam się pochwalić kubeczkiem na wszelkie piśmiennicze pierdoły. Jest on wykonany z drewna jesionowego, dokładnie z narośli jesionowej :) Na żywo o wiele lepiej wygląda, a w dziennym słońcu to... mmm :)
    Stoi on od kilkudziesięciu dni na parapecie przy poim biurku i przyciąga wzrok znajomych, którzy wiedzą doskonale, spod czyjej ręki wyszedł ten przepiękny kubeczek :)





    Drugą rzeczą, której jestem szczęśliwą posiadaczką to "igła" do włosów. Wykonał ją na moją wyraźną prośbę, bo ostatnimi czasy wiązać jakkolwiek moje włosy i żeby one nie uciekły, to to niemal marzenie ściętej głowy. Zrobiłam projekt, Pan Drewniany lekko go przerobił i wyszła taka wspaniała "łyżka", jak się u mnie w pracy śmieją :) Najważniejsze, że trzyma włosy i nie muszę ich po sto razy w ciągu pracy poprawiać.

Teraz jedynie pozostaje mi zakupić w którymś ze sklepów internetowych kilku olei do włosów, żeby znowu wyglądały jak włosy, a nie siano :)


Pozdrawiam
Panna Drewniana

środa, 7 sierpnia 2013

♥ Sportfreunde Stiller - Applaus Applaus

    Odkąd zaczęłam pracować w niemczech, powoli zaczynam oswajać się z językiem. Nie powiem, nie jest łatwo, bo okazuje się, że bardzo dużo rzeczy pozapominałam i jestem na etapie dziecka, które dopiero zaczyna gaworzyć :) Jednak jest dobrze i powoli do przodu.

    I jak to idzie z językiem - można znaleźć dwie rzeczy, które pozwalają nam szybciej się z nim oswoić i nauczyć. Mam na myśli filmy z napisami i... muzykę :)

    Słuchając radia jedna piosenka wpadła mi w ucho bardzo mocno. Do tej pory jej nie szukałam, jednak jak już się do niej dorwałam... Non stop na mieście w słuchawkach leci, a  domu na głośnikach. Zapraszam do zapoznania się z nią - bo choć niemiecka: jest świetna!

Sportfreunde Stiller - Applaus Applaus

    Nie będę recenzować. Jestem zmęczona :) Dobranoc :)

czwartek, 25 lipca 2013

Zapowiedź małej zmiany :)

    Po pierwsze chciałam Was strasznie przeprosić - już ponad miesiąc nie ma mnie na tym blogu, cały czas się zajmuję Anaphorą. Obiecuję, że niedługo się to zmieni, bo mam do przeczytania dwie nowe książki, trzecia jest w połowie, a jeszcze mam dwie nowe przeczytane, które w najbliższym czasie będę się starała zrecenzować :)

    Jednocześnie chciałabym powitać nowego obserwatora - Kota Burego :) Cieszę się, że i tutaj mam swoich czytelników, oraz kometatorów, którzy są o wiele liczniejsi niż na Anaphorze! 

    Jak na razie to wszystko :) W najbliższym czasie zajmę się tym blogiem już na fest. Mam plan co do niego i mogę śmiało zdradzić, że jest to przeniesienie postów z dwuch innych blogów na ten. Już z miesiąc temu doszłam do wniosku, że nie ma sensu prowadzić kilku na raz, bo najzwyczajniej w świecie się nie chce. Jednak nie chcę tracić z nich notek, dlatego będę to wszystko łączyła i w ten sposób tak naprawdę powstanie jeden, wielki pamiętnik mojego życia, który tak de-facto pamiętnikiem nie będzie, a raczej skrawkami z życia :) Jeden jedyny problem jest taki, że muszę to zrobić z obcego komputera, bo ten nie chce mi ściągać archiwum, stwierdzając, że jest nie do odczytania.
    Zatem zapraszam serdecznie, bo niedługo będziecie mogli poczytać trochę więcej i częściej, jak teraz! :)


Pozdrawiam
Panna Drewniania 

poniedziałek, 10 czerwca 2013

2. Emily Jane Brontë - Wichrowe Wzgórza

    Rzadko kiedy sięgam po coś innego, jak fantastyka. Świat, który nigdy nie będzie światem rzeczywistym jest dla mnie fascynujący. Podobnie jak wyobrażenia autorek i autorów wszelkich form paranormalnych jak i nadnaturalnych jest na równi ciekawe, bo każdy chce stworzyć swoją wizję śwata i postaci na stronnicach własnych książek.
    Jednak od czasu do czasu lubię uciec w świat, gdzie miłość jest główną myślą przewodnią, a perypetie bohaterów potrafią wejść tak głęboko w serca czytajacych, że cierpimy razem z nimi, gdy w ich "życiu" coś się niepowodzi.



    Wichrowe Wzgórza Emily J. Brontë można zaliczyć do klasyki literatury anglojęzycznej. Wydana w 1847 roku pod fałszywym męskim pseudonimem Ellis Bell.

piątek, 7 czerwca 2013

Daj lajka "40 Wodnej" oraz "Drewnianej" na Facebooku! :)

    Dawno już mnie tu nie było.
    Oj dawno. Z drużyną również na raze niewiele się dzieje, a i w swoich drewienkach nie dłubię, także nawet nie miałam za bardzo o czym pisać.
    Jednak w końcu się zmobilizowałam, poszperałam i znalazłam! Dziesięć minut temu powstały dwa buttoniki, w które można klikać i polubić zarówno oficjalny profil 40 Wodnej Drużyny Harcerskiej, jak i oficjalny profil moich wszystkich blogów! :) Serdecznie zapraszam! :)








A tym czasem utwór, który podobno opanował wszystkie listy przebojów i wszelkie radia :)
Co jak co, utworek bardzo wpada w ucho, a i najlepszy z całej płyty :)

Pozdrawiam
Zmora

środa, 24 kwietnia 2013

ஐ Przesadzanie bezimiennej kiedyś kradzionej trawy :)

 



    Przy moim łóżku znajdywały się po przekątnej dwie trawy, które zostały podwieszone jakiś rok temu w celach ozdobnych. Jedna trawa bardzo się rozrosła dzięki stronie wschodniej, gdzie na nią minimum dwie godziny z rana radowała się kąpielą słoneczną, a wczesnym popołudniem ponownie razem z południową trawą łapała promienie słonka.
    Jednak od pewnego czasu zauważyłam, że ziemie mają tak zbitą, że to dramat dla nich musiał być i zaczęły mi bladnąć i wykazywać niechęć do życia w swoich dotychczasowych doniczkach.






poniedziałek, 22 kwietnia 2013

# 4

Rajd Szczecin Pogodno
Spal Buty V 
2013

    W tym miesiącu nie ma zbyt wielu ognisk ni wyjść, jednak udało nam się drużyną pojechać na rajd organizowany przez Szczecin Pogodno, który nazwali Spal Buty. W piątek dotarliśmy tam dość późno, gdyż była to 19.20 i załapaliśmy się od razu na apel :) 
    Ogólnie rajd wypadł bardzo pozytywnie i wszyscy jesteśmy z niego zadowoleni, jednak jak dla nas było tam za mało chodzenia (no bo co to dla nas te 10km znaczy, jak takie marsze potrafimy sobie w jedną stronę zrobić?) i nie wypalił nasz pomysł ze zrobieniem śniadaniowego ogniska :) Przeżyjemy, cieszymy się, że udało nam się wreszcie wyrwać ze Świnoujścia gdziekolwiek. W przyszłym roku zamierzamy całą trasę przebiec :)

    A teraz kilka zdjęć (aż 3!). Resztę możecie znaleźć u nas na stronie drużyny na fcb. Zapraszam serdecznie do przeglądania również reszty zdjęć z wszelakich wypadów oraz do polubienia naszej strony! :)



Pozdrawiam
Panna Drewniana

niedziela, 14 kwietnia 2013

♥ Vaya Con Dios

    Moje prace nad drzewkiem na razie stanęły w miejscu, a ja wczoraj zaczęłam sobie podśpiewywać kilka piosenek. I jedną z nich jest tytułowa piosenka piosenkarki, której głos po prostu uwielbiam.
    I wyszło, że chciałabym Wam zaprezentować te kilka ulubionych piosenek, które polecam z gorącego serca :) 


Farewell song, w której Vaya śpiewa o przejściowej miłości, o kochanku, którego zamierza opuścić. Mówi mu, że on nigdy nie mógł być uspokojony w jej ramionach przez to, że cały czas zachowuje się jak lew, mimo, że jest maluczkim ptaszkiem zamkniętym w klatce. Wiele dziewczyn przeżywa właśnie w ten sposób swą miłość - od budującego uczucia - zauroczenia - do destrukcyjnego - nienawiści.


Osławione Puerto Rico, które każdy musi chociażby kojarzyć :)
Piosenka o zakochanej dziewczynie, której luby chce popłynąć z kraju do USA. Jednak Manolo jej obiecuje, że pomimo, że będzie daleko, będzie pisał listy, a jak nadejdzie odpowiedni czas - przybędzie po nią i razem będą żyć na obczyźnie. 


Niezwykła piosenka niezwykłej piosenkarki, czyli Don't cry for Louie, w której mowa o mężczyźnie, który został zraniony przez kobietę, przez co on sam zaczął ranić płeć piękną. I pewnej nocy, gdzie wszystkie bary są zamknięte, spotyka się dwoje ludzi, którzy postanawiają "spalić to miasto" - i tutaj każdy może swoją teorię podpisać ; )


I ostatnia piosenka, którą dzisiaj chciałam Wam przedstawić, to genialna i wpadająca w ucho, zapewne wszystkim bez wyjątku znana Nah neh nah :) Bardzo podoba mi się tam gitara :) Nie będę opisywać, niech każdy - być może - zachęcony powyższymi opisami sam odsłucha ; )


Pozdrawiam
Panna Drewniana

czwartek, 11 kwietnia 2013

ೊ Szafowe inspiracje - płaszcze i prochowce

    Odkąd zobaczyłam u Ariadny zielony gorsetowy płaszcz, od tamtej pory mam lekkiego bzika na punkcie owej części garderoby. Uparłam się jak osioł, że owe odzienie będę posiadać, choćby spod igły krawcowej - ale będzie!
    I dzięki niemu nie mogę znaleźć u siebie w mieście nic, co by mi pasowało. Na każdy płaszczyk grymaszę, krzywię się, ostatecznie dałam sobie spokój z płonnymi nadziejami na znalezienie czegoś czegokolwiek.
    Jednak w ciągu dalszym patrzę i szukam czegoś, co by mnie zachwyciło :) I w tym momencie podzielę się z Wami swoimi znaleziskami :)



Z chęcią w garderobie zobaczyłabym ten szary płaszczyk. Jest przepiękny i jestem szalenie ciekawa, jak wygląda kaptur :) Uwielbiam wielkie, głębokie kaptury rodem złodzieja :D