środa, 7 sierpnia 2013

♥ Sportfreunde Stiller - Applaus Applaus

    Odkąd zaczęłam pracować w niemczech, powoli zaczynam oswajać się z językiem. Nie powiem, nie jest łatwo, bo okazuje się, że bardzo dużo rzeczy pozapominałam i jestem na etapie dziecka, które dopiero zaczyna gaworzyć :) Jednak jest dobrze i powoli do przodu.

    I jak to idzie z językiem - można znaleźć dwie rzeczy, które pozwalają nam szybciej się z nim oswoić i nauczyć. Mam na myśli filmy z napisami i... muzykę :)

    Słuchając radia jedna piosenka wpadła mi w ucho bardzo mocno. Do tej pory jej nie szukałam, jednak jak już się do niej dorwałam... Non stop na mieście w słuchawkach leci, a  domu na głośnikach. Zapraszam do zapoznania się z nią - bo choć niemiecka: jest świetna!

Sportfreunde Stiller - Applaus Applaus

    Nie będę recenzować. Jestem zmęczona :) Dobranoc :)

czwartek, 25 lipca 2013

Zapowiedź małej zmiany :)

    Po pierwsze chciałam Was strasznie przeprosić - już ponad miesiąc nie ma mnie na tym blogu, cały czas się zajmuję Anaphorą. Obiecuję, że niedługo się to zmieni, bo mam do przeczytania dwie nowe książki, trzecia jest w połowie, a jeszcze mam dwie nowe przeczytane, które w najbliższym czasie będę się starała zrecenzować :)

    Jednocześnie chciałabym powitać nowego obserwatora - Kota Burego :) Cieszę się, że i tutaj mam swoich czytelników, oraz kometatorów, którzy są o wiele liczniejsi niż na Anaphorze! 

    Jak na razie to wszystko :) W najbliższym czasie zajmę się tym blogiem już na fest. Mam plan co do niego i mogę śmiało zdradzić, że jest to przeniesienie postów z dwuch innych blogów na ten. Już z miesiąc temu doszłam do wniosku, że nie ma sensu prowadzić kilku na raz, bo najzwyczajniej w świecie się nie chce. Jednak nie chcę tracić z nich notek, dlatego będę to wszystko łączyła i w ten sposób tak naprawdę powstanie jeden, wielki pamiętnik mojego życia, który tak de-facto pamiętnikiem nie będzie, a raczej skrawkami z życia :) Jeden jedyny problem jest taki, że muszę to zrobić z obcego komputera, bo ten nie chce mi ściągać archiwum, stwierdzając, że jest nie do odczytania.
    Zatem zapraszam serdecznie, bo niedługo będziecie mogli poczytać trochę więcej i częściej, jak teraz! :)


Pozdrawiam
Panna Drewniania 

poniedziałek, 10 czerwca 2013

2. Emily Jane Brontë - Wichrowe Wzgórza

    Rzadko kiedy sięgam po coś innego, jak fantastyka. Świat, który nigdy nie będzie światem rzeczywistym jest dla mnie fascynujący. Podobnie jak wyobrażenia autorek i autorów wszelkich form paranormalnych jak i nadnaturalnych jest na równi ciekawe, bo każdy chce stworzyć swoją wizję śwata i postaci na stronnicach własnych książek.
    Jednak od czasu do czasu lubię uciec w świat, gdzie miłość jest główną myślą przewodnią, a perypetie bohaterów potrafią wejść tak głęboko w serca czytajacych, że cierpimy razem z nimi, gdy w ich "życiu" coś się niepowodzi.



    Wichrowe Wzgórza Emily J. Brontë można zaliczyć do klasyki literatury anglojęzycznej. Wydana w 1847 roku pod fałszywym męskim pseudonimem Ellis Bell.

piątek, 7 czerwca 2013

Daj lajka "40 Wodnej" oraz "Drewnianej" na Facebooku! :)

    Dawno już mnie tu nie było.
    Oj dawno. Z drużyną również na raze niewiele się dzieje, a i w swoich drewienkach nie dłubię, także nawet nie miałam za bardzo o czym pisać.
    Jednak w końcu się zmobilizowałam, poszperałam i znalazłam! Dziesięć minut temu powstały dwa buttoniki, w które można klikać i polubić zarówno oficjalny profil 40 Wodnej Drużyny Harcerskiej, jak i oficjalny profil moich wszystkich blogów! :) Serdecznie zapraszam! :)








A tym czasem utwór, który podobno opanował wszystkie listy przebojów i wszelkie radia :)
Co jak co, utworek bardzo wpada w ucho, a i najlepszy z całej płyty :)

Pozdrawiam
Zmora

środa, 24 kwietnia 2013

ஐ Przesadzanie bezimiennej kiedyś kradzionej trawy :)

 



    Przy moim łóżku znajdywały się po przekątnej dwie trawy, które zostały podwieszone jakiś rok temu w celach ozdobnych. Jedna trawa bardzo się rozrosła dzięki stronie wschodniej, gdzie na nią minimum dwie godziny z rana radowała się kąpielą słoneczną, a wczesnym popołudniem ponownie razem z południową trawą łapała promienie słonka.
    Jednak od pewnego czasu zauważyłam, że ziemie mają tak zbitą, że to dramat dla nich musiał być i zaczęły mi bladnąć i wykazywać niechęć do życia w swoich dotychczasowych doniczkach.